• Wpisów:20
  • Średnio co: 108 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:02
  • Licznik odwiedzin:1 896 / 2284 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
18==
Nie będę życzył moim czytaczom wszystkiego najlepszego w tym roku, bo stanowczo na to za późno. Jednak dla tych , którzy niespecjalnie zwracają uwagę na tradycję(w/g niej tylko do 'trzech króli' życzenia owe się składa), życzę wszystkiego dobrego i spełnienia marzeń.
Doszedłem do wniosku , że nie będę dalej się uczył. W moim wieku dość mam już nauki. Że przypomnę w ostatnich latach zdałem maturę , skończyłem licencjat i to nawet z niezłym wynikiem i na niezłej uczelni oraz na ciekawym kierunku (Międzynarodowe Prawo Gospodarcze). Dość tego dobrego i tak jak na wiekowego człeka jest nieźle a powiem nawet dobrze jest , bo z niewykształciucha lub z niedouka w ciągu trzech lat stałem się człekiem w miarę inteligentnym.
Doszedłem też do innego wniosku , że do tej pory moje życie kręciło się między pracą a pracą po godzinach i domem i tak w kółko. Nigdzie nie byłem i nawet wyjazd poza moją maleńką miejscowość dotyczył tylko wyjazdami do pracy lub na fuchy. Dość teraz już wreszcie czas (skoro jeszcze krew płynie w żyłach) na zasadniczą zmianę w swoim życiu. Więc postanowiłem sprzedać moją całą księgę wieczystą (tzn. dom, działkę na której dom stoi oraz trzy działki budowlane obok należące od dawna do mnie). Za wszystko a będzie to kwota dość znaczna postanowiłem wreszcie wysuszyć najpierw w Polskę a potem dalej. Nie jest to postanowienie Noworoczne , w ogóle nie jest to postanowienie jest to zmiana sposobu życia. Kupię sobie w pobliskim mieście malutkie mieszkanie i jakiś niezły samochodzik i będę jeździł i zwiedzał.
 

 
17==
No i wróciłem po długich dniach wędrówki po naszym pięknym kraju. Czasu starczyło mi tylko na cały północno wschodni i północny region naszego kraju. Zwiedziłem kilkanaście miast kilkaset wsi i osad. Jestem pełen podziwu dla ludzi oraz władz dla tempa i rozmachu dbania o wygląd i nawet kulturę ludzi. Coraz piękniej jest i tu i tam a i ludzie jacyś inni. Jakbym był z Marsa to może bym się zdziwił a jestem Ziemianinem więc nie powinienem się dziwić a jednak się dziwię . Wprawdzie pijących jest nadal tyle co dawniej jednak piją już jakoś tak w spokoju i nie za bardzo im do obrażania innych ludzi a nawet służą pomocą.
Wprawdzie początkowo miałem miałem kupić sobie taki samochodzik razem z domkiem jednak koszt takiego zakupu i ubezpieczenia na raptem trzy miesiące zbyt bardzo by moją kasę na złe drogi wprowadził. Postanowiłem więc wynająć takie niewielkie autko na jedną osobę i dwa koty. A co nie wolno z kotami podróżować tym bardziej , że to koty domowe i tylko do mnie przywiązane (wprawdzie smyczą ale jednak). Udało mi się i za niewielkie pieniądze dostałem takie autko co to nie wiele paliło, miało wszystko co trzeba a na dodatek była łazienka , kibelek (ekologiczny) i kuchenka gazowa a jeszcze na dodatek ogrzewanie (wprawdzie gazowe ale jednak).
Wyruszyłem w pierwszych dniach maja i wróciłem wczoraj. Miałem komputer z sobą ale nie było tam możliwości podłączenia się do netu , wobec tego teraz będę Was molestował tym wszystkim co to po drodze mi się trafiło.
Koniecznie muszę na koniec tego wpisu powiedzieć (napisać) , koty przeżyły i szczęśliwe śpią w moim łóżku (naszym), na razie mają dość wojaży i dalekich występów w charakterze osobliwości.
 

 
16 ==
Bardzo długo mnie tu nie było.
I. Pierwszą przyczynę mojej tu niebytności była utrata komputera. Tak w zasadzie to tego przyrządu mi nie brakowało ale z dostępem do internetu to i owszem. Zostałem okradziony, wprawdzie złodziej już za kratkami jednak większości "fantów" już nie mogli policmajstrzy odzyskać. Najgorsze w tym wszystkim , że wszystkie notatki i prace miałem na twardzielu. Jak to dobrze że jestem starej daty człowiekiem i nawyk pisania w zeszytach mi już (chyba) na stale pozostanie. Dzięki temu udało mi się w dość szybkim tempie nadrobić zaległości z nauką związane.
II. Drugą rzeczą a raczej powodem mojej nieobecności tu była nauka. Pozdawałem w dość szybkim tempie wszystkie egzaminy i zaliczenia. Wykładowcy i dziekanat mego wydziału uzgodnili , że mogę w połowie maja zdawać licencjat. Podobno jestem dobrze przygotowany i nie mam się czego bać. Bać to się nie boję ale mam takie swoje anse. Troszkę się dziwię sobie, że dopiero na stare lata postanowiłem nadrobić braki w wykształceniu, zresztą wcale mi w życiu nie potrzebne. Przecież jestem już na emeryturze i to co w tej chwili robię to tylko dla siebie i dla tych niedowiarków którzy śmiali się ze mnie. Jak oni szli na gorzałę i piwo to ja biegłem do biblioteki po kolejne książki. Oni się upijali a ja kolejne czytadło zaliczałem, jednak to teraz procentuje.
III. Kupiłem sobie nowiutkiego laptopka z dyskiem 500 GB i 4 GB procesorem. Już mam wszystko poukładane w nim , i sam to wszystko zrobiłem.
Chałupkę miałem ubezpieczoną więc z ubezpieczenia pokupowałem to co pokradli złodzieje a i nawet parę groszy zostało. Zawsze się ubezpieczałem , tak na wszelki wypadek, no i wypadek miał miejsce.
IV. Jeśli chodzi o moją naukę dalej to chyba zakończę na tym licencjacie. W końcu przez dwa i pół roku zdać maturę i skończyć studia to chyba starczy jak na mnie. I tak już się cieszę. Tylko co dalej z wolnym czasem.
Może kupię kampera i będę zwiedzał to co zdążę. Wezmę swego kocura, lapka, modem, aparat i kamerę, okulary i w drogę. W końcu jak samotny chłopina co będę w tym moim miasteczku robił?
Zobaczymy.
 

 
Dla wszystkich zakochanych, kochających a i tych którzy chcą być kochani w te Walentynkowe Święto



Rozmowa liryczna


- Powiedz mi jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Więc?
- Kocham cie w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
- A latem jak mnie kochasz?
- Jak treść lata.
- A jesienią, gdy chmurki i humorki?
- Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

Konstanty Ildefons Gałczyński
Leśniczówka Pranie, 1950
 

 
15. Rok 2012 jaki dla mnie był ?
Był to rok całkiem niezły dla mnie. Zdałem maturę (w wieku dość podeszłym), chciałem zawsze mieć maturę jednak życie mną nie zawsze dobrze kierowało, jednak udało się. I wcale nie byłem taki najgorszy. Dostałem się na studia i mam zaliczony pierwszy rok oczywiście w systemie korespondencyjnym. Mam bardzo dobrych prowadzących mnie na tym kierunku. Wybrałem sobie taki kierunek dla siebie, żeby móc błysnąć w towarzystwie, Międzynarodowe Prawo Gospodarcze . Kierunek jest trudny jednak bardzo ciekawy. Wprawdzie do niczego innego jak do pochwalenia się nie będę wiadomości używał a może. Dużo czytam i to nie tylko dla nauki ale i dla samej satysfakcji. Dalej nie mam rodziny i wcale mi się do niej nie spieszy, bo jakbym miał mieć taką w jakiej ja się wychowywałem to wolę być sam.
 

 
14. U mnie pomalutku.
----------------------
Matura poszła mi jak po maśle. Zdawałem ją w Kuratorium w Toruniu razem z trzema takimi starcami jak ja. Z nich tylko jeden zdał a drugi miał poprawkę, trzeci z nich niestety jeszcze troszkę musi się pouczyć. Moje świadectwo dojrzałości wygląda całkiem dobrze, same piątki i szóstki. Zostałem namówiony przez pana kuratora do ciągnięcia nauki dalej. Wybrałem gospodarcze prawo na Uniwersytecie Toruńskim na wydziale zaocznym w Grudziądzu. Egzamin na uczelnię zdałem dość dobrze i bez problemów zostałem przyjęty w poczet studentów. Jestem najstarszy na roku, jest mi z tego powodu z jednej strony lżej a z drugiej ciężej. Z racji wielkiej różnicy wieku zostałem nazwany dziadkiem(bo i tak mogłoby być) a moi młodsi koledzy myślą , że ja to będę się ślizgał na swoim wieku. Nie dam się i poznają niedługo żem nie taki gamoń. No i co z tego , że stary ale jak młody byłem to uczyć się nie mogłem bo robota była na pierwszym planie. Teraz na emeryturze wypełniam sobie czas nauką i nie tracę czasu na głupoty.
  • awatar Natali <3: *Dasz komentarz,dodasz do obserwujących czy znajomych?Masz to samo*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
13. Zostałem zaproszony na Święta do znajomych, to znaczy oni mnie znali ale ja u nich tylko pracowałem. Dobrzy to ludzie, znamy się od kilku lat, ja u nich zawsze wykonywałem t.z.w. prace porządkowe. Po prostu byłem tam zawsze robotnikiem , który ma wykonać pracę a potem sobie mogę pójść. Teraz o dziwo zostałem zaproszony do stołu państwa. Nawet się takiej sytuacji nie spodziewałem ale trafiło mim się. Nawet tych ludzi troszkę lubię lecz na wzajemne kontakty nie jestem gotów.
Jednak mimo wszystko , zdecydowałem się pójść na to śniadanie wielkanocne. Nigdy nie miałem świąt , żadnych. Wprawdzie czasem jak matka była trzeźwa to przed wigilią były jakieś przygotowanie do Mikołaja jednak o tych wiosennych świętach to tylko w telewizorze słyszałem.
W końcu po wielu targach siadłem z nimi do wspólnego stołu. No nie wiem czy to było marzenie mego życia, nie chyba nie. Oni odprężeni a ja sprężony w sobie. Niby zachowywali się tak niby normalnie jednak coś było nad to, czegoś brakowało. W zasadzie czułem się tak ja u mojej mamy , ona robiła za księżną a ja zawsze byłem gdzieś daleko.
Niestety musiałem opuścić dom .ten dom. Ja jednak nie pasuję do takich ludzi i już nigdy nie przyjmę propozycji wzięcia udziału w takim czymś.
Dalej nie lubię tych Świąt z zajączkiem czy też króliczkiem , w końcu ludzie muszą się zdecydować czy to królik czy pisklę kurze.
Wiecie co - jak zdam maturę a zdam (muszę) to zaraz idę na studia , a co stać mnie na to.
 

 
12. Ciężkie jest życie człowieka uczącego się.
Naprawdę jestem tak bardzo zmęczony, że spać mi się chce jak nie wiem. Jednak skoro mnie nie było w domu prawie od rana to trzeba -
-najpierw z kotkiem się pobawić i ją dokarmić,
-w piecu c.o. popiół wyciągnąć i do ognia dołożyć
najpierw węgla i śmieci a potem koksu. Jest to
czynność , która już w nawyk weszła, bo robię to
samo i rano i wieczorem,
-zjeść kolację,
-w międzyczasie mam czas wolny , więc poczytuję
internet i dziś dla odmiany oglądałem telewizję.
To nie tylko ja robię maturę a Sulejukowa też z
tym , że ona już zdała. A co ze mną będzie.
 

 
11. Dysleksja, broń która za mnie wygra maturę.
Miałem dziś robiony test. Test na dysleksję czy dysgrafię nie wiem dokładnie o co chodzi, to znaczy wiem ale nie wiem jak się to nazywa. Badano moje IC , nigdy się nie spodziewałem, że ja prosty człowiek po zawodówce może mieć taki wynik. Nawet te osoby , które to badanie robiły były troszkę zdziwione. Podobno mam tyle w łepetynie co powinien mieć inżynier lub magister. Samouk , tak na mnie mówili ci państwo co to ten egzamin przeprowadzali. Jednak jestem trwale obdarzony dysleksją czy dysgrafią. Dostałem na tą przypadłość odpowiednie dokumenty i teraz bez jakichkolwiek obaw mogę zdawać maturę, bo nikt ze sprawdzających nie odrzuci mojego wypracowania z powodu błędów ortograficznych. Wiecie jaka to wielka ulga dla mnie ! Ta komisja to jeszcze powiedziała , że jakby kiedyś wtedy gdy ja chodziłem do szkoły była taka możliwość to zapewne uczyłbym się dalej a nie pozostał na zawodówce.
Wiem jedno , żyję jeszcze a może jak zdam maturę to pójdę na studia ? A co, czemu nie!
  • awatar ANINA: :) faajnie :)
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: No nie wiem? Jak to nie jest tajemnica to ile tego IC Ci wyszło. I aby nie było za smutno, oceniam Ciebie dość wysoko tak powyżej 110 IC. Życzę powodzenia w zrobieniu matury i pokaż, że nawet w naszym wieku można jeszcze troszkę pomieszać. Pozdrawiam , Wes. A od mego Micha dla Twojej kotki mrauuuu.
  • awatar Dzika orchidea: Próbuj, jesteś inteligentny i nie zaprzepaść tego , bo to największy dar. Powodzenia !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
10. Uniwersytet ?
Już kilku wykładowców z naszego Uniwersytetu III Wieku mówiło mi abym zrobił maturę. Jak to ja , taki prosty człowiek i mam zrobić maturę. Przecież zawsze miałem złe oceny w szkole a od tamtego czasu nic w moim życiu się nie zmieniło. Jednak za namową takiego pana najbardziej mnie naciskającego , w końcu się zdecydowałem. Będę robił tę maturę eksternistycznie i to w Grudziądzu. Będę robił tę maturę razem z grupą kilkunastu osób z liceum ogólnokształcącego wieczorowego. Teraz chodzę na zajęcia razem z nimi. Tak mi załatwił to pan wykładowca. Już widzę , że będzie mi ciężko z polskiego bo robię dużo błędów ortograficznych, z językiem sobie jakoś poradzę wybrałem angielski , którego się uczyłem aby czytać instrukcję montażu i obsługi niektórych urządzeń. Z matematyką też powinienem sobie poradzić , bo sam sobie tak ćwiczyłem dla siebie co nieco i już wiem , że jestem lepszy od tych z którymi będę zdawać. Z pozostałymi przedmiotami też powinienem sobie dać radę. Przez całe swe życie przeczytałem całą masę książek, niektóre takie bez sensu ale czytałem w oczekiwaniu na przydzielenia mi jakiejś roboty. Inni grali w karty lub piwko popijali a ja czytałem. Tak z przekąsem wołali na mnie student, przez to moje czytanie. Jak kiedyś podliczyłem to średnio w miesiącu przeczytałem dwanaście książek czyli w roku 144 książki. Jednak latem to doczytywałem w domu bo robotę trzeba było wykonać. Dla mnie samo to , że będę przystępował do matury to już wielkie halo. Zdałem wszystkie egzaminy aby do matury przystąpić a teraz to już w maju się reszta okaże. Nawet jak nie zdam to nie będzie dla mnie żadna strata, emeryturę już mam , umierać nie zamierzam a na studia (prawdziwe) się nie wybieram , bo i po co.
  • awatar ANINA: Ucz się ucz :) Nie jest za późno i ciekawie piszesz !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie było mnie tu sporo czasu, bo aż 38 dni. Wprawdzie bywałem i czytałem ale tylko na głównej, bo do mnie nikt nie chce jakoś pisać. Zresztą wcale się nie dziwię , bo i co można pisać do emeryta i to w dodatku nie za bardzo szkolonego.
Jednak nie dlatego mnie nie było tu , niestety wracałem z roboty i tylko miałem chęć do wyczyszczenia pieca z popiołu i podłożeniu węgla. Potem to robiłem sobie kolację. Troszkę radia posłuchałem i pobawiłem się z kotką. Potem jeszcze do kotłowni podłożyć koksu i już koniec dnia , bo jutro robota czeka. Jeszcze tylko jutro na kilka godzin i już do świąt będę wolny i na razie żadnej takiej dużej roboty nie biorę. Wprawdzie mogę wziąć taką na dwa, trzy dni ale już nie na miesiąc.
W końcu idzie wiosna i muszę coś w swoim ogródku porobić. Trzeba podciąć drzewka, skopać grządki, przepikować pomidory, no i najważniejsze spryskać wszystkie drzewka olejem parafinowym z odstraszaczami. Dam radę.
 

 
Teraz jak już jestem na emeryturze to mam bardzo dużo czasu dla siebie. Wprawdzie są jeszcze dni kiedy otrzymuję tak zwane prace zlecone, jednak teraz to ograniczam się tylko do takich robót w Łasinie a w innych miejscach to tylko dla dobrych znajomych. Wprawdzie tych prac obecnie nie mam za wiele jednak za te które wykonuję do domowej kasy wpada blisko 700 do 1000 złociszy miesięcznie.
Zakupy codzienne to u mnie nie istnieją prawie wcale. Dwa razy w tygodniu kupuję chleb i mleko. Pozostałe zakupy to robię w jakimś markecie jak jestem w Grudziądzu na moim Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Wykłady mamy tam dwa lub trzy razy w tygodniu zawsze w sobotę i niedzielę a czasem w inny dzień tygodnia. Jak już jestem w Grudziądzu to jadę do dużego sklepu i tam wszystko na tydzień kupuję od odzieży , poprzez chemię gospodarczą a na żywności kończąc. Takie zakupy są o wiele tańsze jakbym u siebie na miejscu w naszych Łasińskich sklepach kupował o jakieś 20 - 25 % , u nas jest wszystko droższe od wędlin do warzyw.
Jeszcze nie pisałem o tym , zmieniłem samochód. Poprzednio miałem golfa 1 (1100) trzydrzwiowy i miał już swoje latka , bo bardzo dobrze po pełnoletności mu było. Teraz mam Matiza Frend (900) czterodrzwiowy . W porównaniu z golfem to teraz mam malutki bagażnik ale dla mnie samotnika na parasolkę i kapelusz starcza , wszelkie bagaże to i tak na tylnych siedzeniach wożę .
 

 
Kilka dni od najścia tego internetu nie potrafiłem sobie poradzić ze wszystkim. Wprawdzie nie mam żadnych długów lecz pojawił się u mnie pan co to rości sobie pretensje do nieruchomości którą kupiłem od pijaka kilkanaście lat temu. Ten gość chce abym jemu zapłacił kilkadziesiąt złotych a on przestanie rościć sobie jakiekolwiek prawa do tej nieruchomości. Sam nie wiem co robić ale jak kupowałem tę posesję to żaden z notariuszy nic nie mówił jakoby ktoś jeszcze jest do tego terenu powołany. Chyba zacznę się uczyć , bo takiego prostaka jak ja szybko idzie oszukać. W sumie nie po to zbierałem grosze aby teraz ktoś zabrał mi tysiące. Nie pozwolę na to.
  • awatar Nie Udacz Nik: Nie wiem wolę ludzi inaczej odbierać. A może biedny był i chciał pomocy , tylko dlaczego nie powiedział. Nie mam wiele ale mogę się i tym co mam podzielić. Chyba, że to oszust , oj takich ludzi nie lubię.
  • awatar ANINA: I dobrze żę sie zmył ,ale chyba chciał coś wyłudzić jak tak .
  • awatar Nie Udacz Nik: @ANINA: Tak wyjaśniło się. Pokazałem temu panu papiery (xero) i powiedziałem , że oryginały ma mój prawnik. Od tego czasu ten pan mnie nie odwiedza.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Żyłem sobie i dla siebie. Nigdy nie dbałem o nikogo, wprawdzie o mnie też nikt nigdy nie dbał. Żyłem jak sam chciałem, wprawdzie wszyscy dookoła mnie lubili ale tylko za to , że w razie jakiegoś nieszczęścia ja byłem obok. Do minie tak się wszyscy przyzwyczaili , że nawet w niedzielę po mszy przychodzili z problemami. Nie za bardzo lubiłem takie sprawy ale pomóc sąsiadom to już oczywista oczywistość. Dzięki takim moim postępowaniom stałem się dla policji dobrym fachowcem i zostałem w powiatówce zatrudniony jako rusznikarz a przy okazji jako spec od zamków. Miałem profity w postaci , że co dwa tygodnie mogłem robić zakupy w konsumach(to była taka sieć sklepów tylko dla władzy). Nie za bardzo to ja z tego korzystałem , po pierwsze dlatego , ze jak z pracy wracałem to te całe konsumy już zamknięte były, po drugie nie za bardzo potrzebowałem takiego wsparcia. Wracałem późno a zakupy robiłem w Grudziądzu , jak szło tego dnia coś kupić. Zresztą po dość obfitych kolacjach u tych co wykonywałem zadania nie potrzebne mi było wiele do domu, jakieś jajca, chleb, masło i dość. Wydawałem naprawdę niewiele na swoje utrzymanie , całą resztę to wolałem inwestować a to w grunty a to w coś co leży i jeść nie woła. Zarabiając niewiele doszedłem do całkiem niezłej kasy. Nie znam się na finansach ale wiem ile jest w stanie wydać jeden człowiek nawet żyjąc ponad stan.
 

 
Po kilku zmianach mojego zatrudnienia osiadłem w Spółdzielni Mieszkaniowej . Wprawdzie codziennie do pracy dojeżdżałem jednak się przyzwyczaiłem i jakoś to było. Wprawdzie zarobki w spółdzielni nie były za wielkie jednak jako pracujący w ekipie świadczącej usługi dla mieszkańców to i tak zwane boki mi się trafiały. A to lokatorzy dawali na piwko przy niewielkiej usłudze a na pół litra przy większej. Były też takie prace kiedy pomalować trzeba było mieszkanie lub tapetę położyć to wtedy była to robota tak zwana zlecona i wpadało nawet sporo grosza. Nauczyłem się wszystkiego co potrzeba, nauczyłem się hydrauliki, malarstwa, nauczyłem się kłaść kafelki i w zasadzie stałem się tak zwaną złotą rączką. Nawet pracownicy z biura brali mnie do roboty. A ja brałem każdą (prawie każdą) robotę. Nie piłem ani piwka ani wódki czasem lampkę lub dwie winka i to swojskiego (bo i to sam robiłem). Wszystko co zarobiłem to sobie odkładałem , sam na jedzenie też za dużo nie wydawałem , bo jak prosto z roboty na usługę szedłem to tam dostawałem obiad lub jakieś kanapki i kawkę. Spółdzielnia płaciła mi za bilet miesięczny. Dostawałem nawet nagrody finansowe, bo jak się robiło u kierownika jakiegoś to on mi nie płacił, jeść dał, niewielkie kieszonkowe też, ale kwota końcowa to była jako nagroda wypłacana z kasy spółdzielni. Wszyscy robotnicy z naszego działu tak mieli. Żyć nie umierać, cała pensja szła do banku a potem sobie coś dobrego za to kupowałem. Zresztą chyba wszyscy tak mieli , wszystkim było źle a jakoś się to ruszało.
 

 
Jak już wiecie tatusia to ja w zasadzie nie miałem, fizycznie miałem , bo teoria samorództwa dawno temu została za sprzeczną z całą biologią. Więc tatuś był jednak w kilka lat po moim urodzeniu pojechał sobie gdzieś i nawet twarzy tatusia nie pamiętam. Wprawdzie było zdjęcie tatusia w ramkach jednak jak kiedyś matka za dużo alkoholu wypiła to podarła wszystkie zdjęcia tatusia a to ślubne co nad łóżkiem wisiało to zniszczyła. Matka jak to matka dbała o mnie jak mogła a jak nie mogła to nie dbała. To nie była zła kobieta ale życie ją przerosło.
Mój dziadek pobudował ten domek, domek mały, parterowy z wysokim dachem a na strychu to ja sobie dwa pokoiki urządziłem. Domek ten po śmierci matki stał się moją własnością. Wprawdzie jak się urodziłem to miałem siostrę ale zmarła jeszcze przed matką , bo chora była i to bardzo a po za tym mieszkała w klasztorze w Chełmnie. Nawet na jej pogrzebie nie byliśmy , bo zawiadomili nas za późno . To znaczy o jej śmierci poinformowano nas jak już była pochowana.Teraz leży we wspólnym grobie z innymi siostrami. Matka nawet nie zapłakała a co miałem ja robić wcale jej nie znałem a widziałem może ze cztery razy. Taki ze mnie szczęściarz , że nie ma co. Ani rodziny ,ani żadnych krewnych, nic tylko ja sam przeciw całemu światu.
 

 
Może najpierw dlaczego wybrałem takiego nicka. Jestem już po latach bardzo wielu , jednak jak sobie przypomnę to przez cale moje długie życie nic mi się nie udało. Dlatego ten Nie Udacz Nik. Już w szkole podstawowej , wprawdzie ją skończyłem ale jak poszedłem do technikum to wyleciałem po półroczu w drugiej klasie. Wtedy poszedłem do zawodówki i chciałem być ślusarzem a zostałem tokarzem - frezerem. Potem miałem odbywać staż pracy w dziale narzędziowym lecz trafiłem na produkcję. Ludzie ile ja braków porobiłem , dobrze , że w porę do wojska mnie wzięli. Miałem trafić na szkołę podoficerską a trafiłem na kurs dla mechaników sprzętu strzeleckiego i zostałem rusznikarzem. Potem inni poszli do jednostek a mnie wysłano do zakładów remontowych broni strzeleckiej. Z wojska to miałem tylko mundur a po za nim to tylko ciężka praca na produkcji. Tak że w zasadzie to w wojsku nie byłem ale przy wojsku. Jak wyszedłem do cywila to zatrudnili mnie w takich zakładach co to nie po 8 ale ponad 12 godzin dziennie się pracowało. Oczywiście z pracy zadowolony nie byłem , w końcu jestem Nie Udacz Nik. Zarobki były niezłe ale czasu dla siebie - nic. Zwolniłem się i wtedy zacząłem pracować w spółdzielni jako konserwator. Pensja cienka ale boków dużo. No i ożeniłem się , idylla trwała rok i kilka miesięcy aż moja ślubna razem z moim kumplem na wczasy nad morze uciekli. Nie Udacz Nik ! wołała za mną moja matka. Choć i ją życie też nie pieściło , bo tatuś gdzieś w Polskę kilkanaście lat temu wyjechał i wszelki ślad po nim zaginął.
No może zakończę na tym bo jutro nie będę miał o czym pisać.
 

 
Już pisałem , że jestem na emeryturze. Wprawdzie jeszcze żadna emerytura nie wpłynęła na moje konto ale wiem ile będę miał kasy do dyspozycji na calutki miesiąc. Będzie tego 1380,- minus podatek i zdrowotne (nie wiem dokładnie na co to i dlaczego) tak więc na miesiąc będzie całe 1200 około. W sumie nie jest źle ale i dobrze nie jest. O kasie więcej nic nie powinienem pisać jednak muszę dodać , że odchodząc na emeryturę dostałem odprawę. Jak dla mnie kwota znaczna, było tego aż 10.850,- , nie wiem jak to liczą ale w końcu po wielu latach mojej pracy w spółdzielni mieszkaniowej i mnie doceniono. Mogłem za tą kasę kupić sobie samochodzik, nie kupiłem. Mogłem za tą kasę kupić wielki telewizor, nie kupiłem. Kupiłem sobie taki komputer stacjonarny, monitor, drukarkę razem z skanerem i aparat fotograficzny. Jeszcze sporo pozostało - niech leży , jeść nie woła.
Nie wiem za bardzo jak się tu poruszać i czy wolno mi pisać dużo. No dobrze w końcu powinien wyskoczyć jakiś ludzik i powiedzieć , że koniec nadawania. Więc aby ludzika uprzedzić kończę na dziś bo trzeba zrobić sobie kolację i o 20-tej jest audycja na pr.1-szym naszego radia , a ja uwielbiam słuchać słuchowiska. Może i to proste ale ja to lubię.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

bulba2009
 
nieudacznik47
 
Witam. Tym bardziej witam, że mieszkamy blisko siebie. Podobno z Łasina do Grudziądza to można kamykiem dorzucić. Fajno jest , że potrafisz sobie czas na emeryturze zapełnić. Trzymaj się . Pozdrawiam , Wes.
 

 
To jest mój pierwszy wpis. Skoro pierwszy to wypada się przedstawić. Nazywam się Nie Udacz Nik, jestem emerytem od 01 stycznia tego roku. Za odprawę jaką dostałem przechodząc na emeryturę kupiłem sobie komputer, poszedłem na kurs obsługi komputera i wreszcie mam to zawsze chciałem. Całe życie pracowałem fizycznie i nie przeszkadzało mi to, jednak teraz czym jestem starszy tym bardziej brakuje mi wykształcenia. Zapisałem się na Uniwersytet Trzeciego Wieku i będę tam jeździł co tydzień na wykłady.
To na razie tyle o sobie. Jednocześnie zapraszam na swoją stronę może dzięki temu nawiążemy ciekawe znajomości.
  • awatar ANINA: @ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA ??: O dokładnie :) Nick bym zmieniła na lepszy i witam :)
  • awatar ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA ??: Moja babcia mawiała, że na naukę i miłość nigdy nie jest za późno. Pozdrawiam
  • awatar szalalallala: witamy, witamy :) życze powodzenia w prowadzeniu bloga :) i tez mam nadzieje, ze poznasz wiele osób :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›